niedziela, 15 kwietnia 2018

Pankejki. Śniadanie nr 5

Aż wstyd się przyznać ale pankejki  zrobiłam drugi raz w życiu. I to był błąd bo są rewelacyjne i robi się je błyskawicznie. Co to są w ogóle te pankejki ? To amerykańskie naleśniki (pancake), które tym różnią się od polskich czy francuskich (crêpe), że zrobione są z gęściejszego ciasta z dodatkiem proszku do pieczenia lub sody. W internetach  jest mnóstwo przepisów na pankejki. Ja zmodyfikowałam przepis znaleziony na stronie Magazynu Kukbuk. Nie za słodkie i puszyste. Po prostu idealne :)



Składniki: 
  • 150 g  jogurtu naturalnego (może być kefir lub maślanka) 
  • 3  bardzo czubate łyżki mąki pszennej  
  • 1 jajko
  • szczypta soli 
  • łyżeczka proszku do pieczenia 
  • łyżeczka cukru (opcjonalnie, ja nie dodałam) 
  • ekstrakt z wanilii 
  • 1 łyżeczka oleju 
Wykonanie: 

Suche składniki wymieszać  w misce (mąkę, cukier, sól i proszek do pieczenia), mokre ( jogurt, jajko, olej  i ekstrakt z wanilii ) w drugiej misce. Połączyć składniki obu misek i krótko zmiksować. Tylko tyle aby wszytsko się dokładnie połączyło. Smażymy na suchej patelni, na średnim ogniu. Kiedy pojawią się na powierzchni pęcherzyki przewracamy na drugą stronę.



Podajemy z sezonowymi owocami, miodem, syropem klonowym, masłem orzechowym lub czekoladą. Smacznego :-)



sobota, 14 kwietnia 2018

Wiosenna zupa z rzodkiewek

Moja ulubiona wiosenna zupa. Aksamitne delikatne rzodkiewki i dużo świeżego kopru. Najlepiej smakuje kiedy rzodkiewki są młode a listki delikatne. Przepis dostałam kiedyś od koleżanki i wiosną obowiązkowo do niego wracam :-) 


Składniki: 

  • 2 pęczki rzodkiewek 
  • 3 średnie ziemniaki 
  • 1-1,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego 
  • 2 łyżki masła 
  • 100 ml śmietany 
  • pół pęczka świeżego  kopru 
  • sok z cytryny (opcjonalnie) 
  • łyżka mąki (opcjonalnie) 
  • sól 
Wykonanie: 

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, wkładamy do garnka i zalewamy bulionem (może być woda). Gotujemy do miękkości. W tym czasie rzodkiewki myjemy i  kroimy w plastry razem z liśćmi.  Kiedy ziemniaki są miękkie na patelni  rozpuszczamy masło i wkładamy rzodkiewki z liśćmi. Smażymy delikatnie aż rzodkiewki i liście stracą jędrność - ok. 3 min. Po tym czasie  przekładamy je do garnka z ziemniakami i chwilę gotujemy. Jeśli zupa wydaje się wam zbyt rzadka można ją zagęścić łyżką mąki. Mąką rozprowadzamy 2-3 łyżkami wody tak aby nie było grudek a następnie wlewamy do zupy. Gotujemy.  Koper siekamy drobno i dodajemy do zupy. Do śmietany dodajemy stopniowo ciepłą zupę aby ją zahartować. Tak zahartowaną wlewamy do zupy i mieszamy. Doprawiamy solą i sokiem z cytryny. 




Zupę można posypać świeżymi rzodkiewkami. Smacznego :-) 

niedziela, 8 kwietnia 2018

Francuskie tosty z pomarańczą. Śniadanie nr 4

Jeśli mam wybór to wybiorę wytrawne śniadanie, i takie najczęściej u mnie jest.  Czasem jednak mam ochotę na coś słodkiego, ciepłego i chrupiącego. I takie są właśnie francuskie tosty. Najczęściej wykorzystuje się do ich przyrządzenia chałkę lub tostowe pieczywo. Ja wykorzystałam resztki szafranowej babki  ale może być każde czerstwe drożdżowe ciasto. Ponieważ moja babka była pomarańczowa podkreśliłam jej smak dodając do masy jajecznej skórkę z pomarańczy i świeże owoce. Wyszło pysznie :) 



Składniki
  • 6 kawałków chałki ( u mnie babka drożdżowa ) lub innego drożdżowego ciasta 
  • 100 ml śmietany 30-36 % 
  • 50 ml mleka 
  • szczypta soli 
  • 1 duże jajko 
  • skórka otarta z jednej pomarańczy lub ekstrakt z wanilii (opcjonalnie) 
  • sezonowe owoce 
  • masło i olej do smażenia 
Wykonanie: 

Ciasto lub chałkę kroimy w plastry  o grubości ok 1,5 -2 cm. Do naczynia wlewamy mleko i śmietanę.  Dodajemy jajko, szczyptę soli oraz otartą skórkę z pomarańczy. Całość dokładnie ubijamy widelcem. Pokropione kawałki ciasta zanurzamy w przygotowanej masie jajecznej (ok 30 sekund na każdą stronę).

Na patelni rozgrzewamy olej i masło. Na rozgrzany tłuszczu smażymy namoczone w masie jajecznej tosty z każdej strony aż będą rumiane. Po usmażeniu każdej partii  tostów patelnię należy wytrzeć do sucha, aby nie smażyć na tym samym tłuszczu ( Masło szybko się przypala). 

Podajemy z sezonowymi owocami, miodem, syropem klonowym albo jogurtem. Można oprószyć delikatnie cukrem pudrem i cynamonem. 




Jeśli użyjecie chleba tostowego można do masy jajecznej dodać łyżkę cukru. Ja tego nie zrobiłam, ponieważ babka była wystarczająco słodka. 

niedziela, 18 marca 2018

Domowy biały ser

O kilku miesięcy eksperymentuję z produkcją domowego białego sera. Kupiłam nawet książkę na ten temat. Wydawało mi się, że nie ma w tym nic trudnego. Pamiętam, że mama często robiła twaróg. Tylko w domu była zwyczajna węglowa kuchnia na brzegu której można było postawić garnek z zsiadłym mlekiem  a potem powoli je ogrzać.  Ja mam kuchnię gazową i utrzymanie temperatury w okolicy  50 C jest trudne. Zwykle mleko za bardzo się ogrzewało  i ser robił się wiórowaty i niesmaczny Ale w końcu udało mi się zrobić w domu dobry biały ser. W piekarniku :-) 

Jak go zrobić? Przede wszystkim zaprzyjaźnić się z krową, bo nie zrobicie sera z mleka pasteryzowanego jakie można kupić w każdym sklepie ;-) Mleko musi być świeże i nie pasteryzowane.  Zwykle kupuję  je  na ryneczku  od znajomego rolnika. Postarajcie się o takie bo warto. 



Składniki: 
  • 2,5 litra świeżego mleka, nie pasteryzowanego 
  • garnek lub inne naczynie, które można włożyć do piekarnika lub postawić na ogniu 
Wykonanie:  

Świeże mleko wlewamy do garnka lub innego naczynia odpornego na wysoką temperaturę. Ostawiamy w ciepłe miejsce na 2-3 dni.

Sposób I. Kiedy mleko się zsiądzie podgrzewamy  je temperatury około 50 C i ogrzewamy na minimalnym ogniu przez około godzinę. Po tym czasie mleko się odzieli lekko od serwatki, wtedy  garnek z mlekiem odstawiamy do wystudzenia. Następnie łyżką cedzakową oddzielamy delikatnie  ser od serwatki na durszlak i pozostawiamy do całkowitego osączenia. Nie ma potrzeby go niczym przyciskać. 

Sposób II. Jeśli tak jak ja nie chcecie ogrzewać mleka na ogniu, nagrzejcie piekarnik do temperatury 50 C i wstawcie do niego garnek. Proces potrwa ok godziny do półtorej. Po tym czasie garnek z ogrzanym mlekiem wystawiamy z piekarnika i studzimy. Wystudzone delikatnie, łyżką cedzakową oddzielamy od serwatki na durszlak. Pozostawiamy do całkowitego osączenia.



I to już wszystko. Proste i do tego niesamowicie smaczne. Serek można kroić na kanapki, można dodać śmietanę lub jogurt  i zrobić z niego twarożek posypując obficie szczypiorkiem. 


Z podanej ilości mleka wyjdzie spora miseczka sera. Jeśli ktoś chciałby większą ilość,  mleka musi być więcej. 



niedziela, 4 marca 2018

Wielkanocna babka drożdżowa z szafranem

Czy wyobrażacie sobie Wielkanocne Święta bez babki czy mazurka ? Ja nie. I w Qchni zawsze baba być musi. Czasem jest gotowana, czasem piaskowa a tym roku postawiłam na klasykę i jest drożdżowa. Z szafranem bo nie od dziś  wiadomo, że nic tak nie pasuje do Wielkanocnej Baby jak szafran.  Jest to tzw. babka 12 godzinna  albo nocna. Nie jest skomplikowana i nie wymaga wielkich umiejętności. Przepis znalazłam na blogu Agnieszki Maciąg który nieco zmodyfikowałam a rodzina zachwyciła się jej smakiem i konsystencją. Zapraszam :-) 




Składniki:
  • 500 g mąki 
  • 3 jajka 
  • 50 g świeżych drożdży ( lub 16 g drożdży instant ) *
  • 1 szklanka ciepłego mleka 
  • 1 szklanka cukru
  • 25 gram cukru z wanilią  (opcjonalnie) 
  • 125 g masła (roztopionego) 
  • 1/4 łyżeczki soli
  • skórka otarta  z dwóch pomarańczy 
  • 2-3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej 
  • 4 łyżki rodzynek (nie dodałam) 
  • 1/3 łyżeczki szafranu 
  • ok 50 ml rumu lub wódki 
  • 2 łyżki wrzącej  wody 



Wykonanie:

Pierwszy dzień wieczorem : 

Do misy miksera wlać podgrzane mleko, dodać drożdże i wymieszać aby nie było grudek, następnie dodać cukier, sól,  rozpuszczone masło i rozkłócone jajka. Wszytko wymieszać, przykryć ściereczką  i odstawić w ciepłe miejsce na 12 godzin. Jeśli używamy rodzynek zalewamy je  na noc rumem lub wódką.  

Dzień drugi rano: 

Szafran wsypać do miseczki i zalać 2 łyżkami wrzącej wody. Odstawić na około pół godziny.  Do przygotowanego poprzednie dnia zaczynu dodać mąkę, skórkę otartą z dwóch pomarańczy ( pomarańcze należy dokładnie wyszorować), skórkę kandyzowaną, namoczone w alkoholu rodzynki oraz szafran. Dokładnie wyrobić  i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 30 - 40 minut. 

Po tym czasie ciasto przekładamy do foremek wysmarowanych  dokładnie masłem i odstawiamy na kolejne pół godziny aby wyrosło. Formy napełniamy do 1/2 ich wysokości. ( Ja upiekłam dwie babki, jedną taką jak na zdjęciu oraz druga małą )

Ciasto będzie wydawać się dość rzadkie ale takie ma być, jest po prostu bardzo delikatne. 

Piekarnik nagrzewamy do 170 C. Duże babki pieczemy około 30 - 35 minut, mniejsze ok 20 -25  minut  do tzw. suchego patyczka. 

Lukier:

1 szklanka cukru pudru
2 - 3 łyżki soku z cytryny/pomarańczy lub wody 

1 szklankę cukru pudru rozprowadzić z 2 - 3 łyżkami soku lub wody. Jeśli lukier jest zbyt rzadki, dodać więcej pudru, jeśli zbyt gęsty - soku lub wody.




Smacznego :-)

* Nie miałam świeżych drożdży i użyłam instant. Na opakowaniu było napisane, że 8 g wystarczy na 500 g mąki ale mimo to użyłam dwóch opakowań.

Przepis bierz udział w Akcji Babka dla Fajnej Babki.

W akcji wzięły udział : 

Angelika Kasiak
Gosia Sowa
Dorota Lapacz 
Dorota Legec 
Katarzyna Madej
Magdalena Cholewinska 
Iwona Cieplik 
Joanna Seta-Pryjomska
Marzena Duda
Bożena P-k

Miło  było piec we wspólnym gronie :)


czwartek, 22 lutego 2018

Barszcz czerwony na zakwasie

W mojej Qchni królują ostatnio  buraczki a właściwie kwas buraczany. Dlatego dziś na obiad barszcz czerwony na zakwasie. Pachnący grzybami, wyrazisty w smaku i intensywnie czerwony :-) Lubię gotować go na delikatnym rosole ale możecie użyć bulionu jarzynowego. W wersji obiadowej najczęściej podaje go z uszkami albo  krokietem z pieczarkarkami lub kapustą. 



Składniki: 

  • porcja rosołowa lub szyja z indyka ( może też być kawałek pręgi wołowej ) 
  • dwie marchewki 
  • jedna pietruszka 
  • kawałek selera 
  • pół pora 
  • 2 liście laurowe
  • natka pietruszki 
  • 4-5 kulek ziela angielskiego 
  • 3-4 kulki czarnego pieprzu 
  • 5-6  buraków czerwonych 
  • garść suszonych grzybów 
  • sól 
  • szczypta majeranku 
  • 2 litr wody 
  • 1/2 litra zakwasu buraczanego 



Wykonanie: 

Grzyby zalewamy gorąca wodą i odstawiamy na kilka minut. 

Mięso myjemy i kroimy na porcje.  Pokrojone wkładamy do dużego garnka i zalewamy zimną wodą. Kiedy woda się zagotuje, mięso wyjmujemy z garnka, wodę wylewamy, mięso płuczemy z szumowin i zalewamy czystą wodą. Dodajemy obrane warzywa,  namoczone grzyby i natkę pietruszki, solimy i gotujemy na wolnym ogniu ok. godziny. 

W tym czasie obieramy buraki i kroimy w plastry. Kiedy rosół jest gotowy, wyjmujemy mięso, grzyby  i warzywa, dodajemy buraki i  gotujemy aż barszcz będzie miał piękny czerwony kolor. (ok. 40 min.) Dodajemy zakwas z buraków. Doprawiamy solą, cukrem oraz  szczyptą majeranku. Po dodaniu zakwasu barszczu już nie gotujemy, podgrzewamy go mocno ale tak aby nie zagotować. Doprowadzony do wrzenia straci   piękny czerwony kolor. 

Podajemy czysty, z krokietem lub pasztecikiem. Smacznego :-) 



wtorek, 20 lutego 2018

Pasta z kiszonych buraczków

Kiszone buraczki odnalazły się w zapomnianym kącie lodówki przypadkiem, w ostatni weekend. Pachnące czosnkiem, wyraziste w smaku, po porostu pyszne. I ten oszałamiający kolor ! Zakwas postanowiłam wykorzystać do ukraińskiego barszczu a buraczki na sałatkę ale Kaja i Gosia zasugerowały mi na Instagramie pastę do pieczywa ze słonecznikiem. Długo namawiać mnie nie musiały :) I oto jest, wyrazista w smaku, buraczana, lekko ziemista, czosnkowa z orzechową nutą prażonego słonecznika. Wiem, że może to brzmi zaskakująco ale pasta jest fantastyczna. Ma też niski indeks glikemiczny co jest istotne w przypadku osób z cukrzycą. Zachęcam Was bardzo do zrobienia. 


Składniki: 
  • 1/2 szklanki prażonych ziaren słonecznika 
  • 4 -5 kiszonych  buraczków (raczej mniejsze) 
  • czosnek z kiszonych buraczków - 3-4 ząbki  
  • 1 łyżeczka soku z cytryny (do smaku) 
  • pieprz 
  • sól 
  • zakwas z buraka (ok. 1-2 łyżek) 

Wykonanie: 

Ziarna słonecznika prażymy na suchej patelni, delikatnie a by nie przypalić. Wystudzone ziarna  wsypujemy do miski i zalewamy zimną wodą. Zostawiamy na noc. Rano płuczemy, wsypujemy do blendera dodajemy kiszone buraczki oraz czosnek i  miksujemy do uzyskania gęstej masy. Następnie dodajemy zakwas oraz sok z cytryny  i miksujemy  do uzyskania gładkiej masy. Jeśli masa będzie zbyt gęsta   można dodać jeszcze soku z buraka. Doprawiamy pieprzem i solą do smaku. 



Najlepiej smakuje następnego dnia :-) 







niedziela, 18 lutego 2018

Zakwas na barszcz czerwony

Kiszenie to mój ulubiony sposób konserwowania żywności. Kiszone ogórki, kiszone kalafiory. Dziś będzie o kiszonych buraczkach i zakwasie z tych że. Sok jest niezbędny do barszczu czerwonego, barszczu ukraińskiego albo po prostu do picia. Wymieszany z sokiem jabłkowym smakuje wybornie. Buraczki wykorzystuję do sałatek i zup. Zachęcam Was bardzo do kiszenia. Można kisić przez cały rok. Przepis banalny w swej prostocie a efekt fantastyczny. 


Składniki: 
  • 1 kg buraczków czerwonych (mniejszych) 
  • ok. 2 litrów wody 
  • 2 czubate łyżki soli 
  • 1 kromka  razowego chleba na zakwasie 
  • 3-5 szt, suszonych śliwek (opcjonalnie) 
  • 2-3 liście laurowe 
  • 3-5 ząbków czosnku 
  • kilka ziaren czarnego pieprzu 
  • kilka ziaren ziela angielskiego (opcjonalnie) 

Wykonanie: 

Buraczki obieramy,  jeśli są duże kroimy je w plastry, małe możemy zostawić w całości. Układamy w wyparzonym dużym słoju, dodajemy liście laurowe, pieprz, ziele angielskie, czosnek i śliwki. Na wierzchu wkładamy kromkę chleba. Sól rozpuszczamy w gorącej wodzie, przygotowanym roztworem zalewamy buraczki. Odstawiamy do ukiszenia na 5-7 dni w zależności od wielkości buraczków. Ukiszone odstawiamy do lodówki. Smacznego :-) 




Im dłużej buraczki będą stały,  tym zakwas będzie lepszy. Ja lubię wyrazisty w smaku i intensywnie czerwony.  Nie zawsze dodaję chleb, bez tego też buraczki się zakiszą ale potrwa to trochę dłużej i lepiej wtedy  pokroić buraczki w plastry. Ale w Waszej kuchni Wy jesteście szefem :-)



sobota, 17 lutego 2018

Bułeczki plecione nocne

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam te bułeczki na zdjęciu, stwierdziłam, że koniecznie muszę je kiedyś upiec. Wyglądały bardzo smacznie a przepis wydawał się banalnie prosty. I jest faktycznie prosty a bułeczki chrupiące i smaczne. Może zrobicie je  jutro na śniadanie ? :-)



Składniki na 12 bułeczek: 


  • 500 g mąki pszennej ( użyłam typ 500) 
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej 
  • 40 g drożdży świeżych 
  • 125 ml mleka 
  • 125 ml wody 
  • 1 łyżeczka soli 
  • 2 łyżeczki cukru 
  • 1/3 szklanki oleju 
Do posmarowania: 
  • jedno żółtko ( roztrzepane z łyżką mleka lub wody) 
  • mak, sezam, czarnuszka lub inne ulubione nasiona



Wykonanie

Dzień pierwszy ( wieczorem). W garnuszku podgrzać mleko, dodać drożdże i wymieszać aby nie było grudek. Następnie oddać 2 łyżki mąki pszennej i 2 łyżeczki cukru. Odstawić na chwilę aby drożdże zaczęły pracować. 

Do drugiej miski przesiać mąkę pszenną, ziemniaczaną, dodać sól, letnią wodę oraz olej. Na koniec dodać drożdże. Wymieszać (najlepiej w misie miksera, hakiem do chleba) aż ciasto zacznie odchodzić od miski (ok. 5 minut). Ciasto jest dość elastyczne. 

Miskę posmarować delikatnie olejem, przełożyć do niej ciasto i przykryć folią spożywczą. Odłożyć do lodówki na noc (10-12 godzin). 

Dzień drugi (rano). Ciasto wyjąć z lodówki, jest lekko twarde ale po kilku minutach stanie się elastyczne i miękkie. Zgnieść aby odgazować i podzielić na 12 części. Z każdej uformować wałeczek o długości 25-30 cm. Z wałeczka uformować bułeczki w następujący sposób: zrobić pętelkę z dziurką w środku, tak, aby pozostały dosyć długie końcówki, następnie końcówkę przeplecioną od dołu włożyć od góry do dziurki, a tę od góry przepleść od dołu, również do dziurki. 

Uwierzcie mi nie jest to wcale skomplikowane :-) 











Po uformowaniu bułeczek  układamy ja na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i  odkładamy je na około 30 minut do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 C. Wyrośnięte bułeczki smarujemy żółtkiem roztrzepanym z mlekiem lub wodą i posypujemy ziarninami.  Pieczemy ok 20 min. Upieczone studzimy na kratce. Smakują pysznie z masłem i miodem albo konfiturą. Są po prostu pyszne:-) 



Przepis ze zmianami pochodzi z bloga Smaczna Pyza.


wtorek, 23 stycznia 2018

Gołąbki bez zawijania, zapiekane w piekarniku

Od czasu do czasu ktoś ze znajomych obdaruje mnie piękną kapustą, miniaturowymi brokułami a nawet jajkami. Bardzo cenię takie prezenty. Często wyhodowane na własnej działce czy we własnym ogródku, od szczęśliwych kur itd. są szczere a mnie sprawiają wielką przyjemność. 

Tak było właśnie z kapustą która dostałam od przyjaciółki. Pierwotnie miała trafić do bigosu ale jakoś się nie składało. W końcu postanowiłam, że równie dobrze mogą być z niej gołąbki. I im dłużej się jej przyglądałam tym większe miałam wątpliwości, bo liście małe, bo biała, bo ...a może te bez zawijania. Nigdy nie robiłam. Mama często robi są smaczne i szybkie do wykonania. Tylko, że Mama używa kapusty pekińskiej a ja miałam kamienną głowę :) 

Przepis jest kwintesencję poszukiwania w różnych internetach. Gołąbki wyszły smaczne i na pewno w Qchni jeszcze się pojawią. 



Składniki: 
  • 500 g mięsa mielonego 
  • 500 g kapusty 
  • 1/2 szklanki surowego ryżu 
  • 2 jajka 
  • 1 średnia cebula 
  • sól 
  • pieprz 
Sos: 
  • 1500 ml przecieru pomidorowego lub passaty 
  • sól 
  • pieprz 
  • 1-2 ząbki czosnku 
  • dowolne przyprawy (oregano, bazylia) 
  • 2-3 łyżki śmietany 36 % (opcjonalnie) 
Do garnka wlewamy przecier, doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem i ziołami. Dodajmy śmietanę i zagotowujemy. Odkładamy na bok. 

Dodatkowo: 
  • olej do smażenia 
  • ok. 3 łyżek tartej bułki do obtaczania gołąbków 
Wykonanie: 

Kapustę oczyszczamy z uszkodzonych liści i drobno szatkujemy lub ścieramy na tarce o grubych oczkach. W garnku zagotowujemy wodę, solimy. Wkładamy kapustę i gotujemy ok. 2 minut. Odcedzamy i zostawiamy do wystudzenia. Cebulę kroimy w kostkę a następnie przesmażamy na oleju. 

Do miski wkładamy mięso, dodajemy ryż, jajka oraz wystudzoną cebulę i kapustę. Doprawiamy solą i pieprzem. Wyrabiamy dokładnie i formujemy podłużne kotlety. Aby mięso nie kleiło się do dłoni co jakiś czas schładzamy je zimną wodą. Farsz jest dość rzadki ale lepiej nie dodawać do niego bułki tartej. 

Na patelni rozgrzewamy olej, każdy gołąbek obtaczamy delikatnie w tartej bułce a następnie obsmażamy z każdej strony na złoty kolor.  Odkładamy na bibułę do osączenia. 

Na dno dużego naczynia wlewamy kilka łyżek sosu. Gołąbki układamy jeden obok drugiego zostawiając odstępy między nimi. Zalewamy przygotowanym sosem i zapiekamy ok godziny w temperaturze 180 C.  


Z podanych składników wyjdzie 12 kotletów. Smacznego :-) 




niedziela, 14 stycznia 2018

Mini pączki z serem

Przepis na te pączki odkryłam jesienią, kiedy po powrocie do domu poczułam przemożną ochotę na pączka. Byłam tak zdesperowana, że wybrałam się po niego nawet do pobliskiego dyskontu ale o 19 pozostało tylko wspomnienie po nich. Nie było czasu na robienie klasycznych pączków ale te doskonale to zrekompensowały. Ciasto przygotujecie szybciej niż nagrzeje się tłuszcz do 175 C :-) 



Składniki na około 12 mini pączków 

  • 300 g serka białego ( użyłam " Mój ulubiony ")
  • 3 jajka
  • 2 łyżki drobnego cukru do wypieków 
  • skórka otarta z jednej pomarańczy 
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • olej do głębokiego smażenia

Dodatkowo:

Cukier puder do oprószenia pączków 


Wykonanie:

Serek wymieszać z jajkami (można roztrzepać rózgą kuchenną). Dodać przesianą mąkę pszenną, proszek do pieczenia, cukier, sól oraz otartą skórkę z pomarańczy.  Dokładnie wymieszać widelcem.

W szerokim i płaskim garnku rozgrzać olej do temperatury 175ºC. Niewielką łyżką (najlepiej łyżką do lodów, pączki wyjdą okrągłe i ładne) nakładać porcje ciasta na rozgrzany olej, od czasu do czasu maczając ją w odłożonym oleju (by ciasto nie kleiło się do łyżki). Smażyć do złotego koloru.

Usmażone pączki odkładać na bibułkę do odsączenia. Ciepłe oprószyć cukrem pudrem. 



Można zamiast skórki pomarańczowej użyć ekstraktu z wanilii czy cukru z wanilią. 


Pączki najsmaczniejsze są tego samego dnia. Polecam bardzo :)
Przepis ze zmianami pochodzi z bloga Moje Wypieki.


Vichyssoise Soup albo krem z ziemniaków i pora

Vichyssoise Soup to klasyczna zupa z pora i ziemniaków. Skąd ta nazwa ? Historia zupy jest skomplikowana. Najprawdopodobniej jej korzenie sięgają czasów Ludwika XV.  Król uwielbiał zupę ziemniaczaną, w obawie jednak przed otruciem zupy kosztowali, nim trafiła na królewski stół,  różni słudzy, w rezultacie czego zupa docierała do króla zimna. Podobno zimna smakowała królowi bardziej :-)





Receptura na zupę pojawiła się ponownie w książce kucharskiej  Julesa Gouffe z 1869 a następnie w słynnej w Escoffier's Guide Culinaire z  1903 roku. Zupy te serwowane były na gorąco. 

W 1917 roku francuski szef kuchni Louis Diat chcąc oczarować gości włączył do menu w Ritz-Carlton  zupę z ziemniaków i porów jaką kiedyś gotowały  jego matka i babcia. Zupa była podawana na zimno i ze śmietaną a nazwał ją "Creme Vichyssoise Glacce" po słynnym uzdrowisku znajdującym się 20 mil od jego rodzinnego miasta Bourbonnaise, jako hołd dla wyśmienitej kuchni regionu. Zupa cieszyła się wielkim powodzeniem, była serwowana także przez Sarę Roosevelt w Białym Domu. 

W Qchni jej osobista wersja na ciepło. 

Składniki: 

  • 200 g pora (tylko biała część) 
  • 300 g ziemniaków 
  • ok litra bulionu ( warzywny lub drobiowy) 
  • 4 -5 łyżek śmietany 18 %
  • 2 łyżki masła 
  • sól 

Wykonanie: 

Ziemniaki  obieramy i kroimy w drobną kostkę. Pora obieramy, myjemy i kroimy w talarki (tylko biała część). W dużym garnku roztapiamy masło, dodajemy pora, lekko solimy i smażymy. Delikatnie aby go nie przypalić. Dodajemy ziemniaki i jeszcze chwilę smażymy.  Zalewamy bulionem i gotujemy do miękkości.  Lekko przesuszoną zupę miksujemy lub przecieramy przez sitko. Dodajmy śmietanę i ponownie miksujemy. Doprawiamy solą i pieprzem. Podajmy gorącą posypaną szczypiorkiem. Jeśli macie ochotę można dodać wędzonego łososia, bekon lub grzanki. Wybór, jak zawsze, należy do Was :-) 







poniedziałek, 1 stycznia 2018

Zupa z ciecierzycą i chorizo

Nie da się ukryć, że mamy zimę. A zimą wzrasta zapotrzebowanie na ciepłe rozgrzewające zupy, proste i sycące. Zupa z ciecierzycą i chorizo taka właśnie jest. Wystarczy zaledwie  pół godziny  na jej przygotowanie. U mnie tej zimy będzie częstym gościem. 



Składniki:
  • jedna duża marchew 
  • jedna mała pietruszka 
  • 1/4 dużego selera 
  • jedna duża szalotka 
  • 2 ząbki czosnku 
  • pół łyżeczki suszonego tymianku 
  • puszka pomidorów 
  • puszka ciecierzycy 
  • 200 g chorizo ostrego 
  • łyżka koncentratu pomidorowego (opcjonalnie) 
  • natka pietruszki lub kolendry 
  • ok 1 litra bulionu 
Wykonanie: 

Warzywa obieramy i kroimy np. kostkę lub krążki. Cebulę kroimy w piórka. Kiełbasę w talarki. Duży garnek rozgrzewamy, wrzucamy kiełbasę i smażymy. Kiedy tłuszcz się lekko wytopi dodajmy cebulę a następnie pozostałe warzywa. Smażymy aż warzywa lekko zmiękną. Zalewamy bulionem, dodajemy ciecierzycę z zalewą i gotujemy około kwadransa. Na koniec dodajemy pomidory, koncentrat pomidorowy  i rozgnieciony czosnek. Gotujemy aż pomidory się rozpadną. Doprawiamy solą, pieprzem i tymiankiem.