poniedziałek, 11 września 2017

Sos kurkowy

Grzyby w Qchni goszczą często. Uwielbiam je zbierać i choć obieranie bywa męczące to warto. Mrożone, suszone albo marynowane. W tym roku zapragnęłam także ukisić,  o ile trafią mi się rydze :) Póki co prosty przepis na sos z kurek. Jedne z najsmaczniejszych,  moim zdaniem,   grzybów. 



Składniki: 
  • 250 g kurek 
  • 1 cebula 
  • 2-3 łyżki masła lub olej 
  • 1 ząbek czosnku (opcjonalnie) 
  • 500 ml śmietany 30-36 % 
  • sok z połowy cytryny 
  • łyżka mąki pszennej (opcjonalnie) 
  • sól, pieprz 
Wykonanie: 

Grzyby czyścimy, możemy je też delikatnie umyć. Cebulę i czosnek obieramy, drobno kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy masło dodajmy cebulę i czosnek. Delikatnie przesmażamy, dodajmy oczyszczone grzyby i smażymy ok 5 min. Po tym czasie dodajemy sok z cytryny i śmietanę. Gotujemy aż sos będzie gęsty. Można też sos zagęścić łyżką mąki (sama tego nie robię, czekam aż sos sam zgęstnieje). Mąkę rozprowadzamy 3 łyżkami zimnej wody, wlewamy do sosu energicznie mieszając. Gotujemy jeszcze chwilę. Doprawiamy sola i pieprzem. Posypujemy natką pietruszki lub koperkiem. 





Smacznego :)

niedziela, 10 września 2017

Tort czekoladowy z malinami

Nasz ulubiony, żaden tort nie jest tak często robiony latem jak ten. Maliny i czekolada to duet doskonały. Niezbyt słodki, owocowy i lekki. Przepis z bloga Moje Wypieki nie wymaga szczególnych rekomendacji :) Jestem pewna, że będzie to także Wasz ulubiony tort :) 



Składniki na czekoladowe ciasto:

  • 4 duże jajka
  • 200 ml mleka
  • 170 ml oleju słonecznikowego lub rzepakowego
  • 1,5 szklanki miałkiego brązowego cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 200 g mąki pszennej
  • 80 g kakao
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

W naczyniu roztrzepać lekko jajka, dodać mleko, olej, cukier, ekstrakt z wanilii - wymieszać do połączenia składników.  Do drugiego naczynia przesiać mąkę, kakao, sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia. Przesiane składniki wsypać do wymieszanych mokrych składników i wymieszać do połączenia (np. przy pomocy rózgi kuchennej, nie używając miksera).

Formę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia, samo dno. Przelać do niej ciasto. Piec w temperaturze 170ºC przez około 60 minut lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć z piekarnika, wystudzić. Ciasto urośnie z wybrzuszeniem. Z wystudzonego ciasta odciąć 'górkę' i pokruszyć. Pozostałe ciasto przekroić na 3 blaty.


Frużelina malinowa:
  • 500 g malin, świeżych lub mrożonych
  • 3 łyżeczki żelatyny w proszku lub 3 listki żelatyny
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej rozpuszczone w 1 łyżce wody
W małym garnuszku wymieszać maliny z cukrem. Postawić na palniku o średniej mocy i podgrzewać do rozpuszczenia się cukru. Dodać cytrynę, wodę z mąką, wymieszać, zagotować i zdjąć z palnika. Połowę przetrzeć przez sitko (pesteczki nie będą nam potrzebne), połączyć z resztą malinowego sosu.

Żelatynę w proszku zalać wodą tylko do jej przykrycia, odstawić na 10 minut do napęcznienia. Postawić na palniku i podgrzewać, mieszając, do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny lub podgrzać w mikrofali. Nie doprowadzać do wrzenia (żelatyna straci swoje właściwości żelujące). Zdjąć z palnika.

Rozpuszczoną żelatynę powoli wmieszać do owocowego sosu (może być gorący), uważając, by nie wytworzyły się grudki (można najpierw ją rozrobić z odrobiną sosu z owoców, by nie była tak gęsta). Schłodzić, by sos owocowy zgęstniał. Włożyć do lodówki na kilka godzin.

Krem malinowy:
  • 500 g serka mascarpone (2 opakowania), schłodzonego
  • frużelina malinowa (całość), schłodzona, przepis powyżej

Mascarpone i frużelinę umieścić w misie miksera i zmiksować na gładką masę. 

Polewa malinowa:
  • 120 g dżemu malinowego bezpestkowego 
  • 1 łyżeczka żelatyny w proszku lub 1 listek żelatyny

Żelatynę w proszku zalać wodą tylko do jej przykrycia, odstawić na 10 minut do napęcznienia. Postawić na palniku i podgrzewać, mieszając, do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny lub podgrzać w mikrofali. Nie doprowadzać do wrzenia (żelatyna straci swoje właściwości żelujące). Zdjąć z palnika.

Dżem umieścić w małym garnuszku i podgrzać, mieszając. Zagotować i zdjąć z palnika. Do gorącego dodać żelatynę i dobrze wymieszać do połączenia. Przestudzić i lekko schłodzić w lodówce, by polewa zgęstniała.

Wykonanie

Pierwszy blat ułożyć na paterze. Posmarować 1/3 kremu malinowego. Przykryć drugim blatem, następnie połową pozostałego kremu. Przykryć ostatnim czekoladowym blatem. Boki tortu posmarować pozostałym kremem, oprószyć czekoladowymi okruszkami, przyciskając je do tortu i robiąc mały rant na wierzchu tortu (by polewa malinowa nie spływała). Schłodzić. Po pewnym czasie na górę wylać tężejącą polewę malinową. Schłodzić. Udekorować dodatkowymi świeżymi malinami (200 g).




niedziela, 3 września 2017

Jarzębina do mięs i serów

Na jarzębinę miałam ochotę od dawna ale jakoś się nie składało. Poza tym wszystkie przepisy mówiły, że trzeba koniecznie ją przemrozić aby pozbyć się goryczki. I oto trafił mi się przepis od użytkowniczki Instagramu,  Kariny,  gdzie nie trzeba było jej mrozić. Wystarczy przegotować aby się jej pozbyć. Przepis prosty a jarzębina pyszna. Świetna do serów, szczególnie koziego. 


Składniki: 
  • 500 g jarzębiny pozbawionej goryczki 
  • 2 duże winne jabłka 
  • 4 szklanki wody 
  • 500 g cukru* 

Wykonanie: 

Zerwaną jarzębinę przebieramy, zostawiając tylko ładne, dojrzałe owoce. Myjemy i wkładamy do garnka,  zalewamy 3 szklankami wody i gotujemy kwadrans. Wlewamy wodę, do garnka dodajemy szklankę wody i  cukier,  smażymy na małym ogniu w garnku o grubym dnie, około 15 nie przestając mieszać. W trakcie smażenia zbieramy powstałą pianę. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę, dodajemy  do jarzębiny. Smażymy około  10 min i odstawiamy. Jak wystygnie, powtarzamy smażenie przez kwadrans 2-3 razy aż konfitury będą szkliste. Dobra konfitura powinna być bardzo gęsta i szklista. 


Do konfitury dałam zwykły cukier, cukier brązowy i 3 łyżki miodu. Smacznego. 


niedziela, 27 sierpnia 2017

Sernik na zimno z musem śliwkowym

Sernik na zimno z musem śliwkowym z delikatną nutą pomarańczy i cynamonu. Lekko kwaśne śliwki  przełamują słodycz sera i spodu z ciasteczek. U mnie w wersji piknikowej w słoiczkach ale można zrobić w tortownicy. Będzie tak samo piękny i smaczny :) 



Składniki: 


Składniki na spód:
  • 200 g ciastek maślanych
  • pół łyżeczki cynamonu 
  • 50 g masła, roztopionego

Ciastka, cynamon  i masło umieścić w malakserze i zmiksować do momentu otrzymania masy ciasteczkowej o konsystencji mokrego piasku. W przypadku braku malaksera - ciastka umieszczamy w mocnym woreczku (np. z zapięciem) i uderzamy mocno wałkiem lub tłuczkiem, do ich pokruszenia, na końcu łączymy z roztopionym masłem.

Przygotować 6-8 szklanek lub innych naczyń. Na spód każdej wsypać masę ciasteczkową. Wyrównać i uklepać np. łyżką,  odstawić do schłodzenia. W wersji tradycyjnej formę o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia, tylko spód, boków niczym nie smarować. Masę ciasteczkową wysypać na spód formy, wyklepać z niej spód i boki formy do połowy, wyrównując łyżką lub szklanką. 

Składniki na masę serową:
  • 250 ml  jogurtu greckiego, w temperaturze pokojowej
  • 250 g mascarpone (1 opakowanie), w temperaturze pokojowej
  • pół szklanki cukru pudru
  • sok i skórka otarta z 1 niewoskowanej pomarańczy 
  • 250 ml  śmietany kremówki 30% lub 36%, schłodzonej
  • 10 g żelatyny w proszku (2,5 łyżeczki) lub 3 listki żelatyny  + 50 ml wody
W misie miksera umieścić jogurt, mascarpone, otartą skórkę z pomarańczy, sok i cukier puder. Zmiksować do otrzymania gładkiej masy. Żelatynę zalać zimną wodą i odstawić na 10 minut do napęcznienia. Po tym czasie podgrzać lekko do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny, nie można jej zagotować bo straci właściwości żelujące. Do ciepłej żelatyny dodać łyżkę masy serowej i wymieszać, następnie kolejną, znów wymieszać. Tak zahartowaną wmieszać do masy serowej aby nie powstały grudki.

W osobnej misie ubić na sztywno schłodzoną śmietanę, dodać do masy w dwóch turach, należy delikatnie wmieszać do masy serowej. Tak przygotowaną wylać na schłodzoną masę ciasteczkową i pozostawić do stężenia. 

Mus śliwkowy:
  • 650 g śliwek  np. węgierek (świeżych lub mrożonych), waga z pestkami
  • świeżo wyciśnięty sok z połowy pomarańczy
  • 100 g cukru (lub mniej, w zależności od słodkości śliwek)
  • 14 g żelatyny w proszku (3,5 łyżeczki) lub 4 listki żelatyny
  • 300 ml śmietany kremówki 30% lub 36%, schłodzonej
Śliwki pozbawić pestek, pokroić drobno, włożyć do rondla i zasypać cukrem, dodać sok z pomarańczy i zagotować. Kiedy będą miękkie przetrzeć przez sitko aby pozbyć się skórek. Żelatynę zalać zimną wodą i odstawić na 10 minut do napęcznienia. Po tym czasie podgrzać lekko do całkowitego rozpuszczenia się żelatyny, nie można jej zagotować bo straci właściwości żelujące. Do ciepłej żelatyny dodać łyżkę śliwkowego puree i wymieszać, następnie kolejną. Tak zahartowaną wlać do śliwkowego puree  i wymieszać aby nie było grudek. Schłodzić. 

W osobnej misie ubić na sztywno schłodzoną śmietanę, dodać zimne puree śliwkowe i delikatnie wymieszać. Wylać na schłodzoną masę serową  i postawić do stężenia. Najlepiej przez całą noc. Dowolnie udekorować. 




Źródło inspiracji Moje Wypieki. Smacznego. 

Bułki pszenne z mąka graham

Pamiętam ten dzień kiedy powiedziałam, że chleba to ja piec nie będę a bułek tym bardziej.  Na pobliskim ryneczku mam świetny chleb na zakwasie i smaczne bułki. I co ? Kolejny raz na blogu pieczywo :) Tym razem bułki inspirowane pszenno-orkiszowymi bułami z bloga Elizy Mórawskiej, która o chlebie wie chyba wszystko. Zachęcam Was bardzo do zrobienia, przepis prosty, bułeczki rosną jak oszalałe nawet jeśli zmienicie mąkę na pełnoziarnistą jak ja to zrobiłam. 


Składniki: 

  • 250 g maki pszennej 
  • 250 g mąki pszennej typ 1850 
  • 300 ml wody
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • 20 g świeżych drożdży (lub 10 g suszonych)
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka soli
  • dowolne ziarna do posypania bułeczek (u mnie: słonecznik, siemię lniane i czarny sezam) 
  • jedno jajko do posmarowania bułeczek 




 Wykonanie: 

Jeśli użyliście świeżych drożdży trzeba zacząć od rozczynu. Drożdże wkładamy do miski, dodajemy łyżkę cukru, trzy łyżki ciepłej wody i łyżeczkę mąki. Odstawiamy na około 10 minut aby drożdże " urosły " Do miski wsypujemy  mąkę, sól, masło, miód i wodę dodajemy drożdże i  wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie i będzie odchodzić od  miski. Najłatwiej mikserem.

Ciasto przekładamy do miski, smarujemy delikatnie olejem, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrośnięcia na około 1, 5 godziny lub do podwojenia objętości.   

Blachę wykładamy papierem do pieczenia, z ciasta formujemy bułeczki (około 14 sztuk) i układamy na blasze zachowując odstępy. Bułeczki i tak mocno urosną. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 30 minut. Po tym czasie smarujemy je jajkiem rozbełtanym z mlekiem lub wodą. Posypujemy bułki ziarnami. 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni C. Bułki pieczemy 12-15 minut (większe pieką się dłużej, małym może to zająć 10-12 minut).


Bułeczki są miękkie i świetnie smakują nawet następnego dnia. Smacznego :-) 

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Galaretka z pomidorów z sosem chimichurri

Pomysł na galaretkę podpatrzyłam w ostatnim numerze miesięcznika " Kuchnia". Pomidorów u mnie dużo a ponieważ są z działki, bez grama oprysku to ich trwałość jest dużo mniejsza niż tych ze sklepu. Dlatego dziś galaretka pomidorowa z dodatkiem pikantnego sosu chimichurri.



Składnik
  • 1,2  kg dojrzałych pomidorów 
  • 30 ml octu winnego 
  • 8 łyżeczek  żelatyny spożywczej 
  • 50 ml zimnej wody 
  • szczypta soli,  pieprzu i cukru 
Wykonanie: 

Pomidory wkładamy do miski i zalewamy wrzątkiem na około pół minuty. Po tym czasie przekładamy do zimnej wody i obieramy ze skóry. Obrane wkładamy do blendera i miksujemy, następnie  pomidory przecieramy przez sitko. Doprawiamy octem, solą, pieprzem i cukrem. Żelatynę zalewamy zimną wodą i odstawiamy do napęcznienia. Po około 10 minutach podgrzewamy ją (najlepiej w kąpieli wodnej) i dodajemy do przedartych pomidorów energicznie mieszając. Rozlewamy do przygotowanych wcześniej foremek/naczyń i odkładamy do lodówki do stężenia. Przed podaniem polewamy delikatnie pikantnym  sosem chimichurri. 


Link do sosu chimichurri




Przepis bierze udział w akcji Warzywa psiankowate 2017

Warzywa psiankowate 2017

Sos chimichurri

Pierwszy raz z tym sosem spotkałam się na warsztatach w Book&Cook. Pikantny, czosnkowy i intensywnie zielony był dodatkiem do ryby. Sos ma korzenie południowo-amerykąńskie. Serwowany jest w Argentynie i Urugwaju głównie do steków, warzyw ale też właśnie ryb. Przepisów i wariacji jest mnóstwo ale podstawą jest duża ilość czosnku, świeże chilli i natka pietruszki. Czasem dodaje się kolendrę lub oregano. Jest idealny jako dodatek do grillowanych mięs i ryb. 


Składniki: 

  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 2-3 łyżki listków świeżego oregano (opcjonalnie) 
  • 1 chilli (lub chilli w płatkach) 
  • 1 mała czerwona cebula 
  • 4-6 ząbków czosnku 
  • skórka otarta z jednej cytryny 
  • 2-3 łyżki soku z cytryny 
  • 1/2 szklanki oliwy lub oleju 
  • sól 
  • pieprz 
Wykonanie: 

Czosnek i cebulę obieramy, kroimy w drobną kosteczkę i przekładamy do miski, dodajemy  drobno poszatkowane, oczyszczone z nasion, chili oraz natkę pietruszki i oregano. Mieszamy wszystkie składniki, dodajemy skórkę otartą cytryny, sok z cytryny i oliwę. Doprawiamy solą i pieprzem. Sos najlepszy jest 1-2 godzinach kiedy smaki się przenikną. Smacznego :-) 




niedziela, 20 sierpnia 2017

Bułki śniadaniowe

Mam za sobą pieczenie chleba ale bułek jeszcze nie piekłam. Dzisiejsze bułki są skutkiem weekendowego lenistwa, nie chciało mi się iść do sklepu, a w pobliskim dyskoncie pieczywo jest z głębokiego mrożenia i nikt mnie nie przekona, że jest pyszne i świeże.  Moje jest i pyszne i chrupiące i świeże, a jeszcze przed godziną było ciepłe. Do pełni  szczęścia wystarczy tylko dobre masło, szklanka mleka lub kakao i mamy pyszne śniadanie. Smacznego :-) 



Składniki: 

  • 8 g  drożdży suchych (instant)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 400 g jasnej  mąki  pszennej  np. typ 550
  • 50 g mąki pszennej razowej typ 1850 lub 2000
  • 1 łyżeczka soli
  • 25 g oleju
  • 250 ml letniej wody*


Dodatkowo:
  • 2 łyżki mleka do posmarowania bułek
  • 1 -2 łyżki maku lub sezamu 


W misie umieścić mąkę, sól, cukier i drożdże. Dodać olej i wodę. Wyrobić do uzyskania gładkiej masy. Ciasto będzie gotowe kiedy zacznie odchodzić od ścianek misy.  Najszybciej w melakserze około 5 minut. Po tym czasie ciasto przykryć folią spożywczą i ostawić na 1-1,5 godziny do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.  Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, podzielić je na 8 części (ja podzieliłam na 10) i uformować z niego bułeczki. 

Blachę do pieczenia wyłożyć papierem. Bułeczki ułożyć na blasze zachowując odstępy. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około pół godziny. Piekarnik nagrzać do temperatury 200 stopni C (góra+dół), każdą bułeczkę przeciąć ostrym nożem, posmarować mlekiem i posypać makiem lub sezamem. Ja użyłam czarnego sezamu. 

Piec ok 15-18 minut.  Po około 10 minutach temperaturę obniżyć do 180 stopni C.  Wyjąć na kratkę i wystudzić. 



Uwagi: 

Ilość wody jest umowna i zależy od wilgotności mąki. Jeśli mąka jest bardzo sucha dodajcie nieco więcej wody. Tak samo jest z czasem pieczenia. Każdy piekarnik piecze inaczej. Bułeczki będą gotowe kiedy ładnie się zrumienią. 


Przepis ze zmianami pochodzi z tej strony.

piątek, 18 sierpnia 2017

Moussaka

W Qchni staram się gotować sezonowo. To prawda, że pomidory i bakłażan są dostępne przez cały rok ale te sierpniowe smakują najlepiej. Tak samo bakłażan.  Dlatego dziś na obiad  moussaka, najbardziej popularna grecka  zapiekanka z bakłażana, pomidorów i mielonego mięsa, z aksamitnym beszamelowym sosem. Zapraszam :-)



Składniki: 
  • 2 średnie bakłażany 
  • 1/2 kg świeżych pomidorów  (mogą być z puszki) 
  • 400 g mielonej wołowiny lub jagnięciny 
  • jedna średnia cebula 
  • 2 ząbki czosnku 
  • 1/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 1 łyżeczka oregano 
  • 1-2 łyżki koncentratu pomidorowego (opcjonalnie)
  • szczypta chili (opcjonalnie) 
  • sól
  • pieprz 
  • olej lub oliwa 

Sos beszamelowy: 
  • 2 łyżki mąki 
  • 2 łyżki masła
  • 500 ml mleka 
  • szczypta cukru 
  • szczypta soli i pieprzu 
  • szczypta gałki muszkatołowej 
  • 4 łyżki sera cheddar 
W płaskim rondlu, rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i mieszając przesmażamy. Nie rumienimy. Dodajemy mleko i energicznie mieszamy kilka chwil na małym ogniu aż sos zgęstnieje. Dodajemy starty ser.  Doprawiamy solą, pieprzem, cukrem i gałką muszkatołową


Wykonanie: 

Bakłażany myjemy i kroimy w pół centymetrowe plastry. Posypujemy solą i odstawiamy na 10-15 minut aby puściły sok. Pozbędziemy się też goryczki. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 C, ustawiamy funkcję grilla. Bakłażany osączamy z wody i układamy na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy delikatnie oliwą lub olejem. Grillujemy ok 5 minut z każdej strony. Muszą być miękkie i lekko brązowe. Można też usmażyć je na patelni i osączyć na papierowym ręczniku z namiaru tłuszczu. Przekładamy do miski i dzielimy na trzy części. 

Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w drobną kostkę. Pomidory obieramy ze skóry i kroimy w kostkę, Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju, do dodajemy  cebulę i czosnek. Smażymy kilka minut, następnie dodajemy  mięso, smażymy ok. 10 minut. Dodajemy wino a po 2-3 minutach  pomidory, cynamon, oregano , chilli i koncentrat pomidorowy. Dusimy ok 30 minut  aż pomidory się rozpadną a sos będzie gęsty i aromatyczny. 

Duże naczynie (ok 1,5 litra), najlepiej prostokątne lub kwadratowe,  smarujemy masłem. Na dnie układamy warstwę grillowanych bakłażanów, na niej warstwę mięsnego sosu, następnie warstwę bakłażan, warstwa mięsa i na koniec warstwa bakłażana. Całość zalewamy sosem beszamelowym. Zapiekamy ok 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Sos powinien się ładnie zrumienić. Smacznego :) 



Przepis bierze udział w akcji  Mops w kuchni " Warzywa psiankowate 2017 " 


Warzywa psiankowate 2017

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Smalec domowy z morelami

Smalec zrobiłam w piątek. Tak mnie jakoś naszło. Słoik zabrałam wieczorem na ognisko u przyjaciół. Nie przeszkadzał nam ani sierpniowy upał ani burza ani brak soli. Słuszny słoik smalcu znikł błyskawicznie:) Prawdopodobnie jest to najlepszy domowy smalec jaki jedliście. Bo ja lepszego nie jadłam,  przepis dostałam od mamy mojej przyjaciółki. Podajcie go z domowym kiszonym ogórkiem i żytnim lub razowym  chlebem. Jest z dodatkiem suszonych moreli i śliwek i smakuje wybornie :)



Składniki: 


  • 500 g  słoniny wędzonej  (może być wędzone podgardle)
  • 450 g słoniny białej ale nie więcej niż 500 g 
  • 500 g boczku wędzonego surowego 
  • pół łyżeczki majeraneku 
  • 1 mała cebula 
  • 4-5 suszonych moreli bio 
  • 3-4 suszone śliwki 
Wykonanie: 

Słoninę wędzoną, słoninę zwykłą i boczek kroimy w kosteczkę. Ważne aby słonina była bez przypraw np. papryki i skóry.  Każdy rodzaj wkładamy do osobnego garnka, najlepiej z grubym dnem,  i ustawiamy na minimalnym ogniu. Topimy do momentu kiedy skwarki zaczynają być w kolorze złotym. Pamiętajcie o tym, że każdy ze składników będzie inaczej się topił, dlatego istotne jest aby były w osobnych naczyniach. Kiedy skwarki będą lekko złote łączymy je w jednym naczyniu, dodajemy majeranek i przekrojoną  na pół cebulę. Po 10 minutach cebulę wyjmujemy i dodajemy pokrojone w kosteczkę morele i śliwki. Gotowy smalec przelewamy do słoików i schładzamy w lodówce. 


Na wierzchu każdego słoika  układamy liść laurowy. Smacznego :) 


piątek, 11 sierpnia 2017

Tatar z ogórka i ananasa z estragonem

Tatar z ogórka, ananasa i estragonu to fantastyczne letnie smaki od których nie będziecie mogli się uwolnić. Autorem przepisu jest łódzki Szef kuchni Szymon Stach, który otrzymał prestiżowy tytuł "Szef jutra" nadawany co roku przez przewodnik kulinarny Gault&Millau a  redakcja opisała go jako "jednego z najzdolniejszych kucharzy młodego pokolenia". Gotowałam pod jego okiem, między innymi w styczniu, w studiu kulinarnym Book&Cook.  


Składniki: 

  • 1 ananas 
  • 2-3 zielone długie ogórki 
  • 1-2 łyżki cukru pudru 
  • garść liści świeżego estragonu 
  • szczypta zielonego pieprzu (opcjonalnie) 

Wykonanie: 

Ananasa i ogórki obieramy, wykrawamy twardy środek ananasa i gniazda nasienne z ogórków. Kroimy w drobną kosteczkę, dodajemy posiekany drobno estragon i cukier puder. Doprawiamy świeżo mielonym zielonym pieprzem. Schładzamy w lodówce 2-3 godziny. Zimny smakuje najlepiej. 



Polecam bardzo, nie jedną potrawę gotowałam po okiem Szymona Stacha. Zawsze smakowało doskonale ale te smaki mnie po prostu uwiodły :) 


niedziela, 6 sierpnia 2017

Galette z cukinią, pomidorami i mozzarellą

Sobotni letni wieczór to idealna pora na jedną z dwóch  rzeczy grilla albo kino. Wczoraj padło na drugie. Wybrałam film letni, łatwy i przyjemny i do tego kulinarny " Paryż może poczekać " Na głodnego nie ma co iść, bohaterowie cały czas jedzą albo spodziewają się wkrótce jeść a jeśli właśnie nie jedzą to o nim mówią ;)  Niemniej jednak zainspirowali mnie do zrobienia dzisiejszego obiadu. I dziś właśnie galette.  To rodzaj rustykalnej tarty, w Francji mianem galette określa się słony bądź słodki okrągły wypiek z nadzieniem. Brzegi zawinięte są do środka i do tego nieregularnie.  Można wypiekać z mąki białej lub ciemnej. Znany jest także  Breton galette, rodzaj naleśnika z maki gryczanej. 



Składniki: 


Ciasto: 
  • 315 g mąki pszennej 
  • 1/2 łyżeczka soli 
  • 225 g masła 
  • 120 g śmietany lub jogurtu greckiego (nieodtłuszczonego) 
  • 1 łyżka octu z białego wina  lub cytryny 
  • 80 ml zimnej wody 
Nadzienie: 
  • 1 cukinia 
  • 4 duże żółte pomidory 
  • jedna kulka mozzarelli lub innego ulubionego sera np. koziego 
  • kilka gałązek tymianku 
  • bazylia (opcjonalnie) 
  • sól 
  • oliwa 
Dodatkowo do posmarowania brzegów: 
  • 1 żółtko 
  • 1 łyżka zimnej wody 
Wykonanie: 

Do misy miksera wkładamy mąkę, sól  i pokrojone w kosteczkę masło, ucieramy do uzyskania kruszonki. W drugiej misce mieszamy śmietanę, ocet i wodę. Dodajemy do masy i mieszamy do uzyskania gładkiego ciasta. Ciasto będzie bardzo miękkie i lepiące.  Owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki lub zamrażarki. 

W tym czasie cukinię i pomidory myjemy  i kroimy w plastry. Układamy na papierowym ręczniku i posypujemy lekko solą. Kiedy puszczą wodę delikatnie osuszamy. Mozzarellę kroimy w plastry. 

Blat posypujemy mąką i rozwałkowujemy ciasto na cienki placek ok 40 cm. Przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.  Wykładamy cukinię i pomidory na na ciasto zostawiając ok 3-5 cm. margines  od zewnątrz. Cukinię układamy zakładając jedną na drugą, co jakiś czas wkładając pomiędzy nią plaster mozzarelli. Kolejna warstwa to pomidory. I tak na zmianę. Całość skrapiamy oliwą i posypujemy tymiankiem i bazylią. Zawijamy ciasto do środka tak aby przylegało do cukinii i pomidorów. Smarujemy żółtkiem ubitym z wodą. 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190 C stopni. Pieczemy ok 45 minut albo do zezłocenia. W połowie pieczenia można zmienić temperaturę na 180 C stopni i ustawić opcję pieczenia dół + termoobieg. Po upieczeniu odstawiamy na 5 minut. Kroimy na kawałki i zjadamy :) 





Nie przejmujcie się tym, że ciasto jest luźne w lodówce stężeje dzięki czemu bez problemu je rozwałkujecie. Wystarczy podsypać tylko mąki. Można też zrobić kilka mniejszych galette. Ja zrobiłam z połowy składników. Przepis na ciasto pochodzi z książki " SMITTEN KICHEN czyli Nowy Jork na talerzu. " Smacznego :) 


wtorek, 1 sierpnia 2017

Kiszone kalafiory

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju kiszonki, sporo z nimi ostatnio eksperymentuję. Kiszonego kalafiora kupiłam kiedyś na Górniaku. Powiedzmy sobie szczerze,  był taki sobie. Ale zakup ten utwierdził mnie w przekonaniu, że da się go kisić i może być smaczny. Rodzina podeszła do kalafiora więcej niż ostrożnie ale kiedy w końcu spróbowała, nawet bardzo septyczny ojciec stwierdził: To jest naprawdę dobre ! Zachęcam Was do kiszenia. Jest to prosty sposób konserwowania warzyw a do tego bardzo zdrowy :) 



Składniki: 
  • 1 duży kalafior  
  • kilka gałązek kopru  z kwiatami 
  • 1 papryczka chilli 
  • główka czosnku 
Zalewa: 
  • 1 litr wody  
  • 1 czubata łyżka soli
Wykonanie: 

Kalafiora myjemy i dzielimy na różyczki,  opłukujemy koper odcinając korzenie, czosnek obieramy, chili przecinamy na pół. Można usunąć nasiona ale ja zostawiam. 

W dużym słoju (uprzednio wyparzonym) na spodzie układamy połowę kopru i chilli,  następnie kilka ząbków czosnku i podzielonego kalafiora.  Na wierzchu układamy pozostały koper i czosnek. W garnku gotujemy wodę, dodajmy sól. Na jeden litr wody jedna czubata łyżka soli. Gorącą zalewą zalewamy kalafiora. Woda musi przykryć kalafiora i koper. Zakręcamy słoik i odstawiamy na kilka dni do ukiszenia. 

Po tym czasie słoiki wynosimy do chłodnego zacienionego pomieszczenia.  Można też proces przerwać i za pasteryzować słoiki z kiszonym kalafiorem. Moja Mama tak robi z ogórkami kiszonymi. 


Kiszony kalafior sprawdzi się jako dodatek do obiadu, świetnie smakuje w zupie jarzynowej. Jest też niezastąpionym, w mojej  kuchni, dodatkiem do letniej sałatki. Na ogól kiszę kalafiora w półlitrowych słoikach.  Smacznego :) 

Przepis bierze udział w akcji:  Róbmy przetwory! Edycja 3. 



Róbmy przetwory! Edycja 3.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Fløterand czyli zapomniany norweski deser

Miała byś zupa rybna ale sami przyznacie, że zupa jest kiepskim pomysłem w taki upał a jakoś nie mogłam się doszukać wśród norweskich przepisów zupy na zimno. Nie ma znaczenia, uważam, że norweski deser fløterand jest fantastyczny. To taka norweska Panna Cotta. Trafiłam na niego na kilku blogach, na jednym z nich nawet pojawiła się informacje, że jest już nieco zapomniany. Jest prosty i do tego robi się go dosłownie 10 min. Jak dla mnie to będzie deser lata :) Zimny, delikatnie puszysty, przełamany kwaśnymi owocami porzeczki czy malin, cudownie orzeźwiający ... musicie go po prostu zrobić na weekend :) 


Składniki: 

  • 600 ml śmietany kremówki 
  • 3 łyżki cukru pudru 
  • 1 łyżka cukru z wanilią ( może być cukier wanilinowy) 
  • 4 łyżeczki żelatyny w proszku lub 4 listki żelatyny * 
  • 50 ml zimnej wody ( tyle aby przykryła żelatynę ) 
Składniki na sos: 
  • 250 g porzeczek lub innych kwaśnych owoców 
  • 1-2 łyżki cukru 
  • 1 łyżka soku z cytryny 
Dodatkowo owoce do dekoracji: porzeczki, maliny, borówki itp. 

Wykonanie: 

Żelatynę zalewamy zimną wodą i zostawiamy na ok. 10 minut do napęcznienia. Po tym czasie  lekko podgrzewamy (najlepiej w kąpieli wodnej) do rozpuszczenia żelatyny. Żelatyna rozpuszcza się w 50 stopniach Celsjusza. Nie należy dopuścić do zagotowania żelatyny bo starci swoje właściwości żelujące. 

Zimną śmietanę ubijamy z cukrem na puszystą masę.  Nie przerywając ubijania dodajemy żelatynę do masy. Formę płuczemy zimną wodą. Przekładamy ubitą masę do formy. Wyrównujemy i odstawiamy do stężenia na około 2-3 godziny do lodówki. Proces możemy przyspieszyć wkładając deser do zamrażarki.

W tym czasie do małego garnka wkładamy porzeczki, cukier i sok z cytryny. Gotujemy do chwili aż owoce się rozpadną. Można zmiksować lub przetrzeć przez sitko. Studzimy. Sos można przygotować wcześniej i  przechowywać w lodówce do 3 dni. 



Aby ułatwić sobie wyjęcie deseru z formy wkładamy go na kilka chwil do  gorącej wody. Wyjmujemy na paterę. Podajemy z owocowym sosem i owocami lub samymi owocami. 




Mój deser został przygotowany w silikonowych foremkach do muffinek z połowy składników. Zmniejszyłam też ilość żelatyny bo w przepisie było 8 listów a mnie wydawało się, że to bardzo dużo. Sprawdziłam na norweskiej stronie jednego z producentów żelatyny i zaleca użycie na 0,5 litra płynu 5-6 listków lub 6-8 w zależności od tego jaką chcemy osiągnąć konsystencję deseru. 

Strony z których korzystałam: 
https://www.matprat.no/oppskrifter/tradisjon/floterand/
http://www.krem.no/hjem/flterand
http://www.detsoteliv.no/oppskrift/floterand

Przepis bierze udział w akcji mops w kuchni " Skandynawskie lato " Mam nadzieję, że akcja będzie trwała  długo, bo ja mam inspiracji do emerytury ;) 




Skandynawskie lato 2017

piątek, 28 lipca 2017

Klopsiki wołowe z bobem i cytryną

"Jerozolima" której autorami są  Sami Tamimi i  Yotam Ottolenghi,  to książka po którą ostano sięgam najczęściej. Piękne zdjęcia, prosta kuchnia i jak napisana ! Nie mogę się od niej oderwać, chciałabym stać przy kuchni i gotować ...  I widzę te bazarki i tych Żydów, Arabów i cały ten kulturowy tygiel ... Książka która sprawia, że czujesz zapach jedzenia :) Dziś wybór padł na klopsy wołowe z bobem i cytryną.  Proste, aromatyczne i pikantne, po prostu pyszne.


Składniki: 

  • 4 i 1/2  łyżki oliwy 
  • 350 g bobu ( może być mrożony) 
  • 4 gałązki tymianku 
  • 6 ząbków czosnku 
  • 8 dymek 
  • 2 i 1/2 łyżki soku z cytryny
  • 500 l bulionu z kurczaka 
  • sól
  • pieprz 
Składniki na klopsy: 
  • 300 g mielonej wołowiny * 
  • 150 g mielonej jagnięciny 
  • 1 średnia cebula 
  • 2 duże ząbki czosnku 
  • ok. 120 g bułki tartej 
  • 1 łyżka mieszani baharat
  • 1 łyżka mielonego kuminu 
  • 2 łyżki kaparów 
  • 1 jajko 
  • po 2 łyżki świeżej kolendry, mięty, natki pietruszki i koperku 
  • 2 łyżki świeżej kolendry, mięty, natki pietruszki i koperku ( do przybrania) 
  • sól
  • pieprz 
Wykonanie: 

Do miski wkładamy mięso, bułkę tartą, drobno pokrojoną cebulę, czosnek przeciśnięty przez praskę, przyprawy, drobno pokrojone liści kolendry, mięty, natki pietruszki i koperku. Następnie dodajemy drobno pokrojone kapary i roztrzepane jajko. Doprawiamy solą i pieprzem. Całość wyrabiamy na gładką masę i formujemy  małe klopsiki  ( z podanej ilości będzie to ok. 20 szt.) 

Na patelni rozgrzewamy połowę oliwy, wkładamy partiami klopsiki i obsmażamy ze wszystkich stron na złoty kolor. Usmażone odkładamy na talerz. W między czasie w dużym garnku gotujemy wodę, solimy i wkładamy do niej bób. Gotujemy ok. 2 minut. Odcedzamy i hartujemy zimną wodą. 

Patelnię wycieramy do sucha. Wlewamy olej i wkładamy pokrojony w plastry czosnek, dymkę pokrojoną na 2 centymetrowe kawałki i tymianek. Dodajemy połowę bobu** ( Drugą połowę bobu obieramy i odkładamy na talerz), klopsiki, zalewamy wszystko bulionem i przykrywamy pokrywą. Gotujemy ok. 25 minut. Po tym czasie redukujemy sos, jeśli jest zbyt rzadki, dodajemy obrany bób, posiekane  zioła i sok cytryny. Delikatnie mieszamy i podajemy od razu. Można podać z ryżem. 


* Użyłam tylko mięsa wołowego.  
** Obrałam cały bób bo miał bardzo twardą skórę. 


Przepis bierze udział w akcji " Kuchnia Bliskiego Wschodu " 




Kuchnia Bliskiego Wschodu 2017

poniedziałek, 24 lipca 2017

Baharat

" W rejonie Jerozolimy można znaleźć niezliczoną ilość przypraw,  a każda z nich jest inna, zależnie od dostępnych roślin i ziół, lokalnych upodobań smakowych i przeznaczenia. Baharat czyli po arabsku po prostu przyprawy, jest używany do przyprawiania mięs, ryb, gulaszów oraz przeróżnych dań z warzyw strączkowych i ziaren " Tyle Yotam Ottolenghi w swojej książce " Jerozolima" Przepis na baharat pochodzi właśnie z tej książki. W całym domu pachnie  kuminem, kardamonem i cynamonem.  Młynek,  kilka przypraw i poczujecie  się jak w Jerozolimie :) 



Składniki: 

  • 1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu 
  • 1 łyżeczka nasion kolendry 
  • 1 mała laska cynamony, połamana na kawałki 
  • 1/2 łyżeczki całych goździków 
  • 1/2 łyżeczki mielonego ziela angielskiego 
  • 2 łyżeczki nasion kuminu 
  • 1 łyżeczka strączków kardamonu 
  • 1/2 gałki muszkatołowej startej 
Wykonanie: 

Wszystkie przyprawy wkładamy do młynka do przypraw lub moździerza i mielimy na drobny proszek. Ze względu na kardamon młynek jest lepszym rozwiązaniem bo w moździerzu trudno jest rozdrobnić łuski kardamonu. Można go wtedy  zastąpić mielonym kardamonem.  Przyprawę można przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku do 8 tygodni. 




Tym wpisem rozpoczynamy w Qchni  akcję " Kuchnia Bliskiego Wschodu ". W końcu trzeba czymś te potrawy doprawić ;)
Kuchnia Bliskiego Wschodu 2017