Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 listopada 2018

Konfitura z czerwonej cebuli

Podobno do trzech razy sztuka, w przypadku mojej konfitury do siedmiu ;-) Próbuję ja zrobić od 5  tygodni, bo podana do sera w jednej z łódzkich restauracji podbiła moje serce i podniebienie. Wypróbowałam wiele przepisów ale żaden mnie nie zachwycił. Mój  jest wypadową kilku z nich, a natchnieniem był ten.  Efekt jak najbardziej mnie zadawała a i konsumenci orzekli, że bardzo smaczna. Zatem dzielę się Wami przepisem i szczerze zachęcam do zrobienia bo warto :-) 



Składniki: 
  • 500 g obranej czerwonej cebuli 
  • 4 łyki czerwonego wytrawnego wina 
  • 4 łyżki octu winnego 
  • 3 łyżki czerwonego octu balsamicznego 
  • sok z jednej cytryny 
  • 6 łyżek brązowego cukru 
  • 1/2 łyżeczki granulowanego czosnku 
  • 2-3 liście laurowe 
  • sól 
  • pieprz 
Wykonanie: 

Cebulę obieramy i kroimy w cieniutkie piórka. W garnku z grubym dnem rozgrzewamy olej, wkładamy cebulę i smażmy około 10 min. Nie może się przypalić. Następnie dodajemy czerwone wino, ocet winny, czosnek i liście laurowe. Dodajemy cukier i gotujemy na małym gazie około pół godziny. Dodajmy ocet balsamiczny i gotujemy aż płyn odparuje a konfitura będzie błyszcza i gęsta. Doprawiamy solą i pieprzem. Wyjmujemy liście laurowe. Gorącą przekładamy do słoików. Z podanej porcji wychodzi ok 200 ml konfitury. 





piątek, 21 września 2018

Śliwka w czekoladzie

To drugie podejście do śliwkowej nutelli albo czekośliwki jak mówią inni. Przepis dostałam od zachwyconej koleżanki. Zrobiłam i stwierdziłam, że  jest to nieciekawa,  mdła papka i nie ma się czym zachwycać.  Jakby było mało, spaliłam przy tym blender. To mnie w ogóle zniechęciło do robienia czekośliwki.  Ale w tym roku śliwek jest mnóstwo i postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Zatem jest. Czekoladowa,  pachnąca pomarańczą z delikatną nuta brandy. Mówię Wam, kupujcie śliwki i do garnków :)



Składniki: 

  • 1 kg śliwek węgierek 
  • 1 pomarańcza 
  • 1 szklanaka cukru ( może być mniej) 
  • 2 czubate łyżki kakao ( bez cukru, użyłam DecoMorreno) 
  • łyżka brandy 

Wykonanie:

Śliwki myjemy, usuwamy pestki  i drobno kroimy. Wkładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy cukier, otartą skórkę z pomarańczy (uprzednio wyszorowanej) oraz sok. Śliwki gotujemy na wolnym ogniu ok 2 godzin. Po tym czasie przecieramy je przez sitko. Jeśli ktoś nie chce, może je zblendować ale moim zdaniem lepiej przetrzeć przez sitko, nie ma twardych drobinek po skórkach.  Do szklanki wlewamy alkohol, dodajmy kakao i mieszamy do rozpuszczenia. Rozpuszczone kakao dodajemy do śliwek i energicznie mieszamy aż masa będzie idealnie czekoladowa. 
Słoiki i wieczka wyparzamy, nakładamy gorącą czekośliwkę a następnie pasteryzujemy ok 15 min. Robimy to albo w garnku albo w piekarniku. 




Z podanego przepisu wyjdzie ok 3 małych słoików.


środa, 15 sierpnia 2018

Ogórki kiszone domowe

Długo zastanawiałam się czy na blogu powinnien pojawić się przepis na kiszone ogórki. Przecież każdy z nas ma jakiś przepis. Jedni dodają liście porzeczki, inni dębu, jeszcze inni chrzanu. Ja daję koper, czosnek, chrzan i sól. Przepis w swej prostocie banalny a ogórki chrupiące i pyszne. 



Składniki: (na około 15 słoików o pojemności 1 litra) 

  • 5 kg ogórków gruntowych 
  • około 5 litrów wody 
  • 5 czubatych łyżek soli niejodowanej 
  • 4 duże główki czosnku 
  • dużą wiązkę  kopru ( najlepiej zielonego, z kwiatem i łodygą) 
  • korzeń chrzanu 


Wykonanie: 

Słoiki i wieczka wyparzamy, ogórki  i koper myjemy w zimnej wodzie. Chrzan i czosnek obieramy. Czosnek dzielimy na ząbki chrzan na plastry lub w wiórki. 

Na dno słoika wkładamy czosnek i dwie gałązki kopru ( jeśli duża, wystarczy jedna), dodajemy dwa plastry lub kilka wiórek chrzanu i układamy ciasno ogórki, jeden obok drugiego. Do kiszenia wybieramy małe ogórki, zielone i nie " brzuchate". 

W garnku gotujemy wodę, dodajemy sól ( zasada jest taka, że na 1 litr wody - jedna czubata łyżka soli). Wrzątkiem zalewamy ogórki w słoikach, tak aby wszystkie ogórki były przykryte wodą. Zakręcamy i odstawiamy do ukiszenia na 3-5 dni w zależności od temperatury. Po tym czasie ogórki wynosimy do zimnego pomieszczenia np. do piwnicy. 


Do kiszenia kupujcie ogórki ze sprawdzonego źródła, małe i jędrne. I wierzcie mi, warto spędzić czas w kuchni aby zimą cieszyć się smakiem prawdziwych kiszonych ogórków. 

Przepis bierze udział w akcji Róbmy przetwory 2018. 

niedziela, 5 sierpnia 2018

Sałatka warzywna do słoika

Nie wiem jak się właściwie powinna ta sałatka nazywać, jadłam ją ostatnio u mojej siostry, która znalazła przepis na FB u koleżanki. Dlatego u mnie będzie to warzywna sałatka do słoików na zimę. Nigdy nie miałam okazji robić takich sałatek bo nie jestem ich szczególną fanką ale ta mi bardzo smakuje, nie jest za kwaśna ani za słodka a warzywa nie są rozgotowane. Można ją także zrobić na grilla. 


Składniki: 

  • 2 kg ogórków sałatkowych 
  • 1 kg papryki (u mnie czerwona i żółta) 
  • 1 kg marchwi 
  • 0,5 kg cebuli 
  • 1 czubata łyżka soli 
  • 1/2 szklanki cukru 
  • 1/2 szklanki octu 10% 
  • 1/2 szklanki oleju 
  • 1 łyżeczka ziaren czarnego pieprzu 
  • 1 łyżeczka ziaren ziela angielskiego 
  • 5-6 liści laurowych 
Wykonanie: 

Warzywa obieramy, ogórki ścieramy na tarce na plastry, marchew na grubych oczkach. Cebulę kroimy w piórka, paprykę w cienkie paski.  Można sobie ułatwić zadanie i wrzucić wszystko do maszynki do mięsa jeśli macie odpowiednie przystawki. Pokrojone warzywa wkładamy do dużej miski i zasypujemy cukrem i solą. Dodajemy przyprawy, olej i ocet. Dokładnie mieszamy. Odkładamy na 4 godziny albo na całą noc do lodówki. 

Następnego dnia sałatką napełniamy przygotowane wcześniej słoiki. Pasteryzujemy około pół godziny w zależności od wielkości słoika. Odstawiamy do wystudzenia. Przechowujemy w chłodnym i zacienionym pomieszczeniu. 


Źródło przepisu: Internet. 

Przepis bierze udział w akcji " Róbmy przetwory ! " oraz " Warzywa psiankowate 2018 " 


niedziela, 18 marca 2018

Domowy biały ser

O kilku miesięcy eksperymentuję z produkcją domowego białego sera. Kupiłam nawet książkę na ten temat. Wydawało mi się, że nie ma w tym nic trudnego. Pamiętam, że mama często robiła twaróg. Tylko w domu była zwyczajna węglowa kuchnia na brzegu której można było postawić garnek z zsiadłym mlekiem  a potem powoli je ogrzać.  Ja mam kuchnię gazową i utrzymanie temperatury w okolicy  50 C jest trudne. Zwykle mleko za bardzo się ogrzewało  i ser robił się wiórowaty i niesmaczny Ale w końcu udało mi się zrobić w domu dobry biały ser. W piekarniku :-) 

Jak go zrobić? Przede wszystkim zaprzyjaźnić się z krową, bo nie zrobicie sera z mleka pasteryzowanego jakie można kupić w każdym sklepie ;-) Mleko musi być świeże i nie pasteryzowane.  Zwykle kupuję  je  na ryneczku  od znajomego rolnika. Postarajcie się o takie bo warto. 



Składniki: 
  • 2,5 litra świeżego mleka, nie pasteryzowanego 
  • garnek lub inne naczynie, które można włożyć do piekarnika lub postawić na ogniu 
Wykonanie:  

Świeże mleko wlewamy do garnka lub innego naczynia odpornego na wysoką temperaturę. Ostawiamy w ciepłe miejsce na 2-3 dni.

Sposób I. Kiedy mleko się zsiądzie podgrzewamy  je temperatury około 50 C i ogrzewamy na minimalnym ogniu przez około godzinę. Po tym czasie mleko się odzieli lekko od serwatki, wtedy  garnek z mlekiem odstawiamy do wystudzenia. Następnie łyżką cedzakową oddzielamy delikatnie  ser od serwatki na durszlak i pozostawiamy do całkowitego osączenia. Nie ma potrzeby go niczym przyciskać. 

Sposób II. Jeśli tak jak ja nie chcecie ogrzewać mleka na ogniu, nagrzejcie piekarnik do temperatury 50 C i wstawcie do niego garnek. Proces potrwa ok godziny do półtorej. Po tym czasie garnek z ogrzanym mlekiem wystawiamy z piekarnika i studzimy. Wystudzone delikatnie, łyżką cedzakową oddzielamy od serwatki na durszlak. Pozostawiamy do całkowitego osączenia.



I to już wszystko. Proste i do tego niesamowicie smaczne. Serek można kroić na kanapki, można dodać śmietanę lub jogurt  i zrobić z niego twarożek posypując obficie szczypiorkiem. 


Z podanej ilości mleka wyjdzie spora miseczka sera. Jeśli ktoś chciałby większą ilość,  mleka musi być więcej. 



niedziela, 18 lutego 2018

Zakwas na barszcz czerwony

Kiszenie to mój ulubiony sposób konserwowania żywności. Kiszone ogórki, kiszone kalafiory. Dziś będzie o kiszonych buraczkach i zakwasie z tych że. Sok jest niezbędny do barszczu czerwonego, barszczu ukraińskiego albo po prostu do picia. Wymieszany z sokiem jabłkowym smakuje wybornie. Buraczki wykorzystuję do sałatek i zup. Zachęcam Was bardzo do kiszenia. Można kisić przez cały rok. Przepis banalny w swej prostocie a efekt fantastyczny. 


Składniki: 
  • 1 kg buraczków czerwonych (mniejszych) 
  • ok. 2 litrów wody 
  • 2 czubate łyżki soli 
  • 1 kromka  razowego chleba na zakwasie 
  • 3-5 szt, suszonych śliwek (opcjonalnie) 
  • 2-3 liście laurowe 
  • 3-5 ząbków czosnku 
  • kilka ziaren czarnego pieprzu 
  • kilka ziaren ziela angielskiego (opcjonalnie) 

Wykonanie: 

Buraczki obieramy,  jeśli są duże kroimy je w plastry, małe możemy zostawić w całości. Układamy w wyparzonym dużym słoju, dodajemy liście laurowe, pieprz, ziele angielskie, czosnek i śliwki. Na wierzchu wkładamy kromkę chleba. Sól rozpuszczamy w gorącej wodzie, przygotowanym roztworem zalewamy buraczki. Odstawiamy do ukiszenia na 5-7 dni w zależności od wielkości buraczków. Ukiszone odstawiamy do lodówki. Smacznego :-) 




Im dłużej buraczki będą stały,  tym zakwas będzie lepszy. Ja lubię wyrazisty w smaku i intensywnie czerwony.  Nie zawsze dodaję chleb, bez tego też buraczki się zakiszą ale potrwa to trochę dłużej i lepiej wtedy  pokroić buraczki w plastry. Ale w Waszej kuchni Wy jesteście szefem :-)



sobota, 25 listopada 2017

Dynia marynowana z szalotką i listkami laurowymi

Książkę Clausa Mayera czytam przed snem ;-) Uwielbiam prostą duńską kuchnię, która stawia na sezonowe produkty i wykorzystuje moje ulubione warzywa i owoce, często w Polsce nie doceniane. Dynię moja Mama marynowała na słodko z goździkami i cynamonem. Lubię ją bardzo ale kiedy przeczytałam ten przepis wiedziałam, że muszę sprawdzić jak smakuje dynia z chrzanem :) Smakuje świetnie ! Musicie sprawdzić to sami :) 




Składniki: 
  • 2 dojrzałe dynie Hokkaido lub piżmowe 
  • 100 g soli morskiej 
  • 125 g szalotki 
  • 20 g świeżego korzenia chrzanu 
  • 5 liści laurowych
  • 2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu 
  • 2 łyżeczki nasion gorczycy 
  • 2 litry octu jabłkowego 
  • 1 litr wody 
  • 1 kg cukru 
Wykonanie: 

Dzień 1

Dynie przekroić na pół, za pomocą łyżki wybrać pestki. Pokroić w plastry i posypać solą Odstawić na 12 godzin w chłodne miejsce. Autor nie wspomina o tym czy dynię obrać ale ja ją obrałam. 

Dzień 2 

Wytrzeć sól z plastrów dyni. Szalotkę obrać i grubo pokroić. Obrany chrzan pokroić w plastry. Słoiki wyparzyć. Ułożyć dynię, przełożyć szalotką, chrzanem, gorczycą i pieprzem. Składniki  marynaty zagotować, wrzącą zalać dynię w słoikach. Odstawić na tydzień w chłodne miejsce. Można przechowywać w lodówce do pół roku. 


Podawać do duszonego lub smażonego mięsa, kurczaka lub do kanapek. Smacznego :) 



Przepis bierze udział w akcji Mops w Kuchni: Kuchnia Skandynawska 2017 


niedziela, 15 października 2017

Buraczki na zimę w słoikach

Urlop na Opolszczyźnie był krótki ale zaowocował mnóstwem inspiracji i kilkoma przepisami,  między innymi na buraczki. W moim rodzinnym domu robi się na słodko lub zasmaża. Te są przepyszne, słodko-kwaśne a dodanie przypraw do zalewy nadaje im głębi i wyrazistości. 




Składniki: 
  • 7 kg buraków czerwonych ( ja użyłam podłużnych) 
  • 6 cebul 
  • 6 ząbków czosnku 
Zalewa: 

  • 2 szklanki octu 
  • 2 szklanki cukru 
  • 1 szklanka wody 
  • 15 kulek ziela angielskiego 
  • 15 liści laurowych 
  • 15 ziaren czarnego pieprzu 

Wykonanie: 

Buraczki myjemy dokładnie, wkładamy do dużego garnka i gotujemy do miękkości. Można je też upiec w piekarniku. Wystudzone obieramy ze skóry i trzemy na tarce o dużych oczkach. Cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek przeciskamy przez praskę. Dodajemy do utartych buraczków.

Do garnka wlewamy ocet i wodę, dodajemy cukier i przyprawy. Gotujemy ok 10 minut. Studzimy. Przestudzoną zalewą zalewamy przygotowane buraczki i zostawiamy na noc.



Następnego dnia nakładamy do wyparzonych słojów, zakręcamy i pasteryzujemy ok 10-15 minut. Smacznego :-) 




A potem przychodzi zima a my wyjmujemy słoik i cieszymy się pysznym skarbem w słoiku. 





Dżem z rokitnika i dyni

Rokitnik to roślina ozdobna uprawiana w ogrodach i parkach. W stanie dzikim rośnie w pasie nadbrzeżnym Bałtyku, który w tamtym rejonie  jest chroniony. Rokitnik ma 3 razy więcej witaminy C niż czarna porzeczka, witamina ta nie rozkłada się w trakcie obróbki cieplnej. Oprócz tego, rokitnik jest znakomitym źródłem witaminy P, A, E, K i witamin z grupy B. W jego składzie znajdziemy rzadko spotykany kwas tłuszczowy omega 7, który jest świetnym przeciwutleniaczem i odpowiada również za piękny wygląd naszej cery. Z liści rokitnika można parzyć herbatę, ja jednak wolę zalać wrzątkiem mrożone owoce. Rokitnik ma cierpko-kwaśny smak i nie wszystkim odpowiada, ale możecie dodać cukru lub miodu do takiej herbatki. Można też  zrobić z niego dżem lub  sok. Zachęcam bardzo do wypróbowania. 



Składniki: 
  • 1,5 kg dyni muszkatołowej (obranej i bez pestek)
  • 0,5 kg owoców rokitnika 
  • 1 pomarańcza (skórka i sok) 
  • 1 szklanka cukru trzcinowego  

Wykonanie: 

Dynię obieramy ze skóry, pestki usuwamy łyżką. Kroimy w kostkę i wkładamy do garnka. Dodajemy sok wyciśnięty z pomarańczy oraz otartą skórkę. Zasypujemy cukrem i dusimy na małym ogniu. Dynia szybo się rozpada, ma też delikatny melonowy smak. Dynię gotujemy ok godziny, aż odparuje i będzie z niej gęste pure. W tym czasie obrane* owoce rokitnika płuczemy dokładnie i wkładamy do garnka. Podlewam odrobiną wody i gotujemy. W trakcie gotowania zbieramy powstałą pianę. Kiedy owoce się rozpadną, lekko je miksujemy a następnie przecieramy przez sitko. Gotową pulpę z sokiem dodajemy do pure z dyni i mieszamy. Gotujemy jeszcze około 15 minut uważając aby nie przypalić dżemu. Gotowy można zmiksować aby był gładki. Gorący nakładamy do wyparzonych słoików i odwracamy do góry dnem aby dobrze się zawekowały.  Można też pasteryzować ( ok 10-15 minut) ale ja tego nie robię. Smacznego:) 



Dżem jest kwaskowy, jeśli ktoś chce może dodać więcej cukru lub jabłko. Ja jednak chciałam zrobić dżem nisko-słodzony bo takie właśnie lubimy najbardziej.  


Obieranie rokitnika jest trudne. Gałęzie są "oblepione" owocami, które są bardzo delikatne i trudno je oderwać od gałązek. Przy delikatnym dotknięciu owoce pękają. Najlepiej zerwać całe gałązki, oczyścić z liści i zamrozić owoce  z gałązkami. Zamrożone łatwo się zdejmuje rękami, trzeba je potem bardzo dokładnie wypłukać w zimnej wodzie i można przetwarzać. Jeśli jednak chcecie owoce zamrozić i przechowywać dłużej, polecam drugi sposób. Niestety czasochłonny bardzo tj. odcinanie owoców od gałęzi małymi nożyczkami. Ja zrobiła to własnie w ten sposób. 




niedziela, 3 września 2017

Jarzębina do mięs i serów

Na jarzębinę miałam ochotę od dawna ale jakoś się nie składało. Poza tym wszystkie przepisy mówiły, że trzeba koniecznie ją przemrozić aby pozbyć się goryczki. I oto trafił mi się przepis od użytkowniczki Instagramu,  Kariny,  gdzie nie trzeba było jej mrozić. Wystarczy przegotować aby się jej pozbyć. Przepis prosty a jarzębina pyszna. Świetna do serów, szczególnie koziego. 


Składniki: 
  • 500 g jarzębiny pozbawionej goryczki 
  • 2 duże winne jabłka 
  • 4 szklanki wody 
  • 500 g cukru* 

Wykonanie: 

Zerwaną jarzębinę przebieramy, zostawiając tylko ładne, dojrzałe owoce. Myjemy i wkładamy do garnka,  zalewamy 3 szklankami wody i gotujemy kwadrans. Wlewamy wodę, do garnka dodajemy szklankę wody i  cukier,  smażymy na małym ogniu w garnku o grubym dnie, około 15 nie przestając mieszać. W trakcie smażenia zbieramy powstałą pianę. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę, dodajemy  do jarzębiny. Smażymy około  10 min i odstawiamy. Jak wystygnie, powtarzamy smażenie przez kwadrans 2-3 razy aż konfitury będą szkliste. Dobra konfitura powinna być bardzo gęsta i szklista. 


Do konfitury dałam zwykły cukier, cukier brązowy i 3 łyżki miodu. Smacznego. 


wtorek, 1 sierpnia 2017

Kiszone kalafiory

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju kiszonki, sporo z nimi ostatnio eksperymentuję. Kiszonego kalafiora kupiłam kiedyś na Górniaku. Powiedzmy sobie szczerze,  był taki sobie. Ale zakup ten utwierdził mnie w przekonaniu, że da się go kisić i może być smaczny. Rodzina podeszła do kalafiora więcej niż ostrożnie ale kiedy w końcu spróbowała, nawet bardzo septyczny ojciec stwierdził: To jest naprawdę dobre ! Zachęcam Was do kiszenia. Jest to prosty sposób konserwowania warzyw a do tego bardzo zdrowy :) 



Składniki: 
  • 1 duży kalafior  
  • kilka gałązek kopru  z kwiatami 
  • 1 papryczka chilli 
  • główka czosnku 
Zalewa: 
  • 1 litr wody  
  • 1 czubata łyżka soli
Wykonanie: 

Kalafiora myjemy i dzielimy na różyczki,  opłukujemy koper odcinając korzenie, czosnek obieramy, chili przecinamy na pół. Można usunąć nasiona ale ja zostawiam. 

W dużym słoju (uprzednio wyparzonym) na spodzie układamy połowę kopru i chilli,  następnie kilka ząbków czosnku i podzielonego kalafiora.  Na wierzchu układamy pozostały koper i czosnek. W garnku gotujemy wodę, dodajmy sól. Na jeden litr wody jedna czubata łyżka soli. Gorącą zalewą zalewamy kalafiora. Woda musi przykryć kalafiora i koper. Zakręcamy słoik i odstawiamy na kilka dni do ukiszenia. 

Po tym czasie słoiki wynosimy do chłodnego zacienionego pomieszczenia.  Można też proces przerwać i za pasteryzować słoiki z kiszonym kalafiorem. Moja Mama tak robi z ogórkami kiszonymi. 


Kiszony kalafior sprawdzi się jako dodatek do obiadu, świetnie smakuje w zupie jarzynowej. Jest też niezastąpionym, w mojej  kuchni, dodatkiem do letniej sałatki. Na ogól kiszę kalafiora w półlitrowych słoikach.  Smacznego :) 

Przepis bierze udział w akcji:  Róbmy przetwory! Edycja 3. 



Róbmy przetwory! Edycja 3.

środa, 22 marca 2017

Feta marynowana z cytryną i tymiankiem

Lubię ser typu feta. Chętnie go  wykorzystuję w kuchni do sałatek, farszu, tostów. Dobrze zamarynowany jest też świetną przekąską na imprezę. Dziś przedstawię w go w towarzystwie  skórki cytrynowej , tymianku i czosnku.  Pachnie cudownie a jak smakuje ! :) Sprawdźcie sami :) 



Składniki: 

  • 150 g sera typu feta 
  • dwa ząbki czosnku, obrane i pokrojone w plastry 
  • kilka gałązek tymianku 
  • skórka otarta z jednej cytryny
  • ok. 3/4 szklanki oliwy lub oleju  
Wykonanie: 

W szklanym słoju umieszczamy pokrojony w kostkę ser, otartą skórkę z cytryny, czosnek i tymianek. Lekko wstrząsamy słojem aby pokryć miksturą ser.  Robimy to delikatnie aby ser się nie rozpadł. Dodajemy oliwę lub olej. Szczelnie zamykamy i schładzamy w lodówce. Ser jest gotowy po ok. 12 godzinach. W lodówce można go przechowywać do 2 tygodni. 






Smacznego :) 


niedziela, 20 listopada 2016

Dżem z dyni i jabłek

Dwa dzisiejsze wpisy są z koncertu życzeń. Choć kuchnia jest osobista bardzo,  to trudno odmówić, kiedy ktoś mówi " Ciocia ale ten dżem jest dobry, a mogę jeszcze  ...a na blogu jest ? A wstawisz ? :)" No to wstawiam, bo jest  pyszny,  z nutą imbiru i cynamonu, delikatnie cytrusowy i dyniowy zarazem ... nie ma co się rozpisywać. Kupujcie dynię, oczywiście prowansalską muszkatołową, jabłka i bierzcie się do pracy. Nie tylko Wasze dzieci pokochają  ten intensywnie pomarańczowy jesienny skarb :) 



Składniki: 

  • 1 kg prowansalskiej dyni muszkatołowej 
  • 1 kg jabłek ( szara reneta) 
  • 2 cytryny 
  • szczypta mielonych goździków
  • 4-5 cm kawałek imbiru 
  • 3/4 łyżeczki cynamonu 
  • 1/2 szklanki cukru ( lub więcej, wg. uznania) 
  • 1/2 cytrynowej galaretki 
Wykonanie: 

Dynie myjemy i obieramy ze skóry, pestki wybieramy łyżką, tak przygotowaną kroimy drobno w kostkę. Wkładamy do garnka z grubym dnem i zasypujemy cukrem. Dodajemy skórkę otartą z cytryn (wcześniej należy je dokładnie wyszorować) oraz sok z jednej cytryny. Gotujemy na wolnym ogniu ok godziny aż dynia się rozpadnie i stanie się szklista. W tym czasie obieramy jabłka, wydrążamy gniazda nasienne i  drobno kroimy. Do skropionych sokiem z pozostałej cytryny jabłek ( jabłka nie ściemnieją ) dodajemy łyżkę cukru i dusimy na małym ogniu. Kiedy jabłka się rozpadną łączymy z dynią, dodajemy cynamon,  mielone goździki i starty na tarce imbir.  Całość gotujemy jeszcze przez chwilę. Teraz możecie zmiksować dżem aby był jednolity,  jak zrobiłam to ja,  i dodać pół cytrynowej galaretki. Dżem ma luźną konsystencję. 



Gorący dżem nakładamy do wyparzonych, suchych słoików i zakręcamy. Ja nie pasteryzuje dżemu, odwracam do góry dnem i przykrywam ściereczką gorące słoiki. Smacznego :) 


sobota, 10 września 2016

Papryczki czereśniowe

Historia czereśniowych papryczek sięga ubiegłej soboty, kiedy odkryłam je na pobliskim ryneczku. 
I nawet od razy kupiłam, całe 6 sztuk :) Po powrocie olśniło mnie, że można je nadziać serem feta z ziołami, zaleć oliwą czy olejem i będą świetną przekąską. Dokupiłam szybko  jeszcze 30 sztuk i tym sposobem mam 5 słoików, które cieszą oczy.
Za tydzień sprawdzimy czy  smakują równie dobrze :)




Marynata: 
  • 30 -35  szt. papryki czereśniowej o średnicy 2 -3 cm. (moje ważyły 600 g) 
  • 2 szklanki wody 
  • 1/2 szklanka octu 
  • 5 łyżek cukru 
  • 1 łyżeczka soli 
  • trzy liście laurowe 
  • kilka ziaren ziela angielskiego i pieprzu 


Farsz: 
  • 300 g sera typu feta
  • pęczek świeżych ziół (u mnie rozmaryn i tymianek) 
  • 2-3 ząbki czosnku 
  • sól
  • pieprz 
Zalewa: 
  • ok. 1/2 litra oliwy lub oleju rzepakowego 
  • kilka gałązek świeżych ziół
  • 3-4 ząbki czosnku

 Wykonanie: 

Papryczki myjemy, ostrym nożem nacinamy wokół ogonków, wydrążamy delikatnie pestki (sprawdza się trzonek małej łyżeczki) i płuczemy. W garnku gotujemy marynatę z wody, octu, soli, cukru, ziela angielskiego, pieprzu i liści laurowych.
Po ok.10 minutach dodajemy papryczki i gotujemy jeszcze 5-7 min. Odcedzamy i pozostawiamy do wystudzenia. Ser typu feta ucieramy z ziołami, solą i świeżo  mielonym pieprzem. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Farsz powinien być wyraźnie słony. Wystudzone papryczki nadziewamy przygotowanym farszem (trzonkiem łyżeczki).

Do wyparzonego, suchego słoika wkładamy gałązki świeżych ziół i czosnek a następnie delikatnie układamy papryczki, nie ugniatamy. Zalewamy bardzo ciepłym olejem (ale nie wrzącym) i zakręcamy. Słoiki odwracamy aby się zawekowały. Odstawiamy na kilka dni w chłodne miejsce.

Przepis, ze zmianami,  pochodzi z bloga Smaczna Pyza. Smacznego.